Nowy Pani Egucka i trójkąt metarzeczywisty – Elżbieta Stankiewicz-Daleszyńska Zobacz większe

Pani Egucka i trójkąt metarzeczywisty – Elżbieta Stankiewicz-Daleszyńska

Nowy produkt

Wyd. I, s. 129, format 149 x 210 mm, oprawa kartonowa + skrzydełka, ilustracje.

Projekt okładki – Józef Petruk
Wstęp – Barbara Kęcik-Lempka
Posłowie – Stanisław Chyczyński
Tekst na skrzydełku – dr Stefan Pastuszewski

Więcej szczegółów

Dostępna

30,45 zł brutto

Dodaj do listy życzeń

Więcej informacji

 Pisarstwo Elżbiety Stankiewicz-Daleszyńskiej przypomina mroczną prozę Edgara Allana Poe. Pisane nocą, zawiera – mimo optymistycznych puent – niepokojące i nie zawsze realne kompozycje. Bo czyż jakakolwiek iluminacja jest w stanie rozświetlić wszystkie cienie, jakie kładą się na zmęczoną dniem ludzką ziemię po zachodzie słońca? Zawsze coś wyolbrzymi, zawsze coś  zmodyfikuje… I być może w tym, w tej niezwykłej kreacji, zawiera się uroda i oryginalność Pani Eguckiej, bohaterki większości utworów, wręcz alter ego pisarki. Ta ekstrawagancka istota potrafi uwieść i poprowadzić czytelnika w przedziwne krainy duchów, zjaw, demonów, a ostatecznie wprowadzić na świetliste pola dobra, uczciwości, miłości. Tylko czy czytelnik dorówna szalonym peregrynacją Autorki.
                                                                            dr Stefan Pastuszewski
 


PRZESYŁKA Z ZAŚWIATÓW…
KILEROM – przez jedno „L” pisanym

Czy można wierzyć w DUCHY? – zastanawiała się PANI EGUCKA, smutnym wzrokiem omiatając ściany swego APARTAMENTU, wytwornie wyłożone płytami NIDA GIPS przez pracowników Szlacheckiego-juniora, który to domostwo – budując je – wypieścił do perfekcji; wymoszczone nimi ściany miały urzekać aksamitną wręcz pańskością (aksamit pochodził przecież ze świata dostojnego – wręcz królewskiego), nowoczesną nieskazitelnością, a nakładane – wsycane weń barwniki farb żadnymi niecnymi smugami się nie miały kalać; owymi – jak to określała Stasia od św. ZYTY – DIABŁAMI stalować. Czystością olśniewać. To tak. DUCH? – zastanawiała się PANI EGUCKA – przywołując na pamięć swoje oczytanie, różnych (im grubsza tym lepiej!) KSIĄG penetrowanie; oooo... choćby ten kolejny już tom KOPALIŃSKIEGO, kupiony u bukinisty na Jeżyckim Rynku w Poznaniu za dziewięć (!) złotych polskich SŁOWNIK MITÓW I TRADYCJI KULTURY, 1500 stron (!) spopod stosu wypocin brukowcowych wydobyty i do domu przytargany... Otóż według KOPALIŃSKIEGO – PANI EGUCKA zapamiętała – DUCH oznaczał początkowo ODDECH, TCHNIENIE, właściwości odróżniającej człowieka ŻYWEGO od NIEBOSZCZYKA, po grecku pnéuma, po łacinie spiritus, angielski spirit, ghost. ESPRIT – ten wyraz się PANI EGUCKIEJ podobał najbardziej, bo był z francuskiego, toteż Cecylii PUCHÉ – jakże często go wykrzykiwała! – ESPRIT! to jest to! – teraz dopiero PANI EGUCKA dokładnie to zrozumiała… no i jeszcze po niemiecku... GEIST... aha! GOTHE! w pracowni FAUSTA to było, kiedy ten bluźnierczy DUCH PRZECZENIA się tam był objawił – ukazał… MEFISTO!!! – rozpędziła się w swoich rozważaniach PANI EGUCKA i może w Stasiny KOZI RÓG by się zapędziła, gdyby Stasia od św. ZYTY tam w GÓRZE rąk nie załamywała – załamała i jak zwykle nawoływała.  

                                                                                                (fragment)

Opinie

Na razie nie dodano żadnej recenzji.

Napisz opinię

Pani Egucka i trójkąt metarzeczywisty – Elżbieta Stankiewicz-Daleszyńska

Pani Egucka i trójkąt metarzeczywisty – Elżbieta Stankiewicz-Daleszyńska

Wyd. I, s. 129, format 149 x 210 mm, oprawa kartonowa + skrzydełka, ilustracje.

Projekt okładki – Józef Petruk
Wstęp – Barbara Kęcik-Lempka
Posłowie – Stanisław Chyczyński
Tekst na skrzydełku – dr Stefan Pastuszewski